Akumulatory do lasera i ładowarka

No i już wiadomo, do czego przyda się gniazdo zapalniczki.

Kiedy kupiłem zielony wskaźnik laserowy, nie miało jeszcze wtedy dla mnie znaczenia, że oryginalny akumulator jest nieco małej pojemności i może okazać się konieczne jego naładowanie „na wyjeździe”. W sumie mogłem kupić dodatkowe akumulatory i naładować je przed plenerem. Ostatecznie kupiłem dwa akumulatory Sony 18650 o pojemności 3000mAh każdy oraz profesjonalną (obym się nie mylił!) ładowarkę dla szerokiej gamy ogniw, wliczając w to NiMH: AA, AAA i nawet C (R14) oraz wiele Li-ion i LiFePO4. (Dwa pierwsze zdjęcia ładowarki pochodzą z Internetu.)

20190301_103151.jpg
B074PS3TVH_8w26
bimv
20190306_185947

Pierwsze zdjęcie ukazujące ładowarkę najwyraźniej zostało wykonane z przeznaczeniem na rynek amerykański, jak można wywnioskować po wtyczce zasilania sieciowego. Ja na szczęście posiadam właściwą wtyczkę. Tymczasem najważniejsze w tym momencie jest złącze zasilania 12V, na czym mi szczególnie zależało, kiedy już zamontowałem stosowne gniazdo w skrzynce teleskopu.

Ładowarka pozwala na ładowanie akumulatorów prądem 500mA oraz 1A i obsługuje każde ogniwo niezależnie, nawet można ładować dwa różne ogniwa różnymi prądami. Ładowanie wyłącza się automatycznie, kiedy zostanie osiągnięte właściwe napięcie (np. dla akumulatorów 18650 jest to 3,85V, przy czym samo ogniwo daje 3,7V) lub po 8 godzinach ładowania. Rozpoznawane są ogniwa uszkodzone, niewłaściwe lub odwrotnie włożne.

Mam nadzieję, że w temacie lasera jestem już teraz dobrze przygotowany. Jedyne, co może miec miejsce, to osłabnięcie samej diody na intensywnym chłodzie, ale 4-kanałowa inteligentna grzałka jest już w trakcie opracowania…

Reklamy