2017.08.10 – Double Double, podejście 1

Mieszkając w dużym mieście, bardzo zanieczyszczonym miejskim światłem, nie mam zbyt wielu interesujących obiektów do obserwacji. Zanim więc wybiorę się gdzieś za miasto, modyfikuję coraz bardziej teleskop, aby jego użytkowanie było łatwiejsze, a przyjemność – większa. Tym samym, kiedy już zabiorę teleskop w jakąś puszczę, będę mógł skupić się na oglądaniu/fotografowaniu pięknego nieba, zamiast na walce z teleskopem. Każda kolejna modyfikacja zbliża mnie do spodziewanego ideału, jednak na czymś trzeba te modyfikacje przetestować.

Gwiazdozbiór Lutni jest moim ulubionym „miejskim” obiektem obserwacji, głównie dlatego, że znajduje się w nim wdzięczny obiekt: epsilon Lutni – podwójnie podwójny układ znany jako Double Double. A w moim rozświetlonym mieście jest on widoczny bardzo dobrze. Podobno ludzie obdarzeni dobrym wzrokiem rozdzielają główną parę epsilona, a przez byle lornetkę widać dobrze dwa obiekty. Mówi się, że sprzęt wyposażony w dobrą optykę rozdzieli je dalej na cztery gwiazdy. Mój teleskop obecnie posiada 2″ soczewkę Barlow’a ×2 oraz dwa okulary 25 mm (w tym jeden szeroki), tak więc maksymalne powiększenie to około 100× (1270 × 2 / 25 = 101,6), ale jest to wystarczająco dużo, żeby oko rozdzieliło Double Double na 4 gwiazdy. Lustrzanka zamontowana na moim teleskopie z soczewką Barlow’a ×2 robi zdjęcia w powiększeniu również zbliżonym do 100×, pokusiłem się więc o zrobienie kilku fotek.

Mając już zmotoryzowany teleskop w obu osiach mogłem łatwo korygować ruch gwiazd na wyświetlaczu lustrzanki. W tym momencie pomyślałem sobie, że seria zdjęć tego samego obiektu w tych samych warunkach pozwoli mi na wykonanie stackowania, uzyskując jeden dobry obraz poprzez nałożenie na siebie wielu zdjęć. Zapomniałem jednak przestawić lustrzankę w tryb RAW, a samo wykonanie stackowania jednak nie jest takie proste, jak sądziłem. Jeszcze długa droga przede mną. Wykonałem jednak ciekawy eksperyment z użyciem darmowego oprogramowania.

Spośród kilkudziesięciu zdjęć wybrałem dwa najlepsze, wykadrowałem tak, aby gwiazdy znajdowały się mniej więcej w tych samych miejscach na obu kadrach. Jeszcze dwa miesiące temu każde z tych zdjęć z osobna wprawiałoby mnie w zachwyt… 🙂

1_DD_1
2017.08.10, Double Double, ISO 400, 1/3 s, kadr 1, 1024×768 [link]
2_DD_2
2017.08.10, Double Double, ISO 400, 1/3 s, kadr 2, 1024×768 [link]

Pomińmy fakt, że na zdjęciach widoczna jest pewna koma – raczej nie jest to wina optyki. Przypuszczam, że winę ponosi tu poruszenie spowodowane wyzwoleniem migawki. Na pierwszy rzut oka zdjęcia są identyczne. Używając programu GIMP nałożyłem na siebie oba te zdjęcia w postaci warstw, używając trybu „Addition”:

3_DD_tmp
[link]

Na powyższym montażu widać, że zdjęcia różnią się i nie chodzi nawet o samo przesunięcie obu par gwiazd wywołane ruchem obrotowym Ziemi. To dobrze, że się różnią, bo cała operacja ma zaowocować jednym dobrym obrazem poprzez dodanie pozytywów i wyeliminowanie efektów ubocznych. Po przesunięciu jednej warstwy względem drugiej tak, że obiekty idealnie nałożyły się na siebie, uzyskałem „wzmocniony” obraz:

4_DD
[link]

Zdjęcia są nadal w kolorze. Kolejnym krokiem było sprowadzenie palety kolorów do odcieni szarości i wykonanie korekcji gamma do połowy pierwotnej wartości, co spowodowało pozbycie się szumu i rozmytych otoczek wokół względnie punktowych obiektów oraz wyostrzenie:

5_DD_gamma
[link]

Jak zawsze, jestem zadowolony z osiągniętego efektu. Następna sesja zdjęciowa będzie przemyślana z góry tak, aby wykonać prawidłowe stackowanie. Do tego czasu muszę jednak dokończyć uzbrajanie teleskopu w kolejny silnik krokowy, tym razem napędzający focuser. Bez niego nie jestem w stanie precyzyjnie ustawić ostrości, a każda próba jej ręcznej korekty owocuje niepotrzebnym poruszeniem teleskopu. Pomocna będzie też wykonana wcześniej maska Bahtinov’a.

A na koniec, dla porównania:  trzy zdjęcia pobrane z sieci po wpisaniu w Google „double double lyra” :

DD_net_1
[link]
DD_net_2
[link]
DD_net_3
[link]
Reklamy