Łożyska „w osi poziomej”

A jednak prace nad modyfikacją zawieszenia zakończyły się dużo szybciej niż wyposażenie montażu w pierwszy silnik. Nie mniej jednak, teleskop potrafi się już sam obracać w osi pionowej, ale do satysfakcjonującego efektu jeszcze daleka droga.

Napisałem w tytule postu „w osi poziomej”, ponieważ łożyska te wcale nie pokrywają się z osią obrotu OTA. Skoro producent założył, że półkoliste sanki pozwalają operować równowagą teleskopu i nie pozostawiają w tubie żadnych otworów, postanowiliśmy utrzymać ten kierunek. A zatem łożyska-rolki spełniać mają tą samą funkcję, co kawałki teflonu, w jakie wyposażone są oba łoża sanek, tyle że eliminują one opór tarcia. Poniższe zdjęcia ukazują, jak wygląda oryginał.

1_oryginał

20170717_185106

Jak widać na pierwszym zdjęciu, tylny pierścień obejmujący OTA znajduje się w pobliżu płóż sanek. Rozwiązanie, jakie mieliśmy przyjąć, musiało pozwalać na swobodne przemieszczanie się metalowego „klocka”, do którego przykręcona jest śruba, więc szerokość tylnej rolki wraz z jej mocowaniem musi być węższa niż szerokość płozy. Odwrotnie jest przy rolce przedniej: może ona być nawet szersza niż płoza (wspomniany „klocek” tam nie dochodzi), a dodatkowo należy wyposażyć system w zabezpieczenie przeciwko upadkowi OTA z montażu. Na pierwszym zdjęciu rolę tą spełniają dwa kawałki plastiku umocowane po wewnętrznych stronach płóz.

Na pierwszy ogień poszły więc rolki. Zakupiłem 10 typowych łożysk o średnicy osi 8 mm, zewnętrznej średnicy 22 mm i szerokości 7 mm. Skoro dwie rolki mają być węższe, połączyłem 2 łożyska, natomiast rolki szersze zbudowane zostały z 3 łożysk. Pomiędzy nie włożyłem podkładki M8, owinąłem cienką taśmą kilka razy i nałożyłem koszulkę termokurczliwą odpowiedniej średnicy. Po podgrzaniu uzyskałem 4 zgrabne rolki.

20170609_174232

20170609_174446

20170610_012906

Żeby zbytnio nie dociążać konstrukcji montażu – wszak ma się ona obracać napędzana silnikiem – zdecydowałem się na stosunkowo wąskie (20 mm) stalowe wsporniki, na których umocowane miały być rolki. Jednak takie wąskie płaskowniki mogą zacząć wrzynać się w płytę podstawy montażu, nawet pomimo mocujących je do bocznych płyt śrub. Jak widać na ostatnim zdjęciu z wpisu „Platforma na kołach” (link), po zewnętrznych stronach ścian bocznych montażu umieszczone są dwa aluminiowe kątowniki będące bazą dla półki, na której spocznie silnik obracający montaż w osi pionowej. Te właśnie kątowniki zabezpieczą płytę przed wrzynaniem się pionowych stalowych kątowników. Podobne zabezpieczenie wykonałem po wewnętrznych stronach ścian bocznych montażu – z resztek wspomnianego aluminiowego kątownika.

20170716_103007

20170715_202348

Na poniższym zdjęciu widoczny jest lewy tylny wspornik. Śruba M8 mocująca rolkę będzie obcięta na wymiar, a jej łeb pomniejszony – powinna pozostać 1/3 jego wysokości, wystarczająco mało, żeby można było uchwycić go kluczem 13-ką. Pomiędzy rolkę i płaskowniki, po obu stronach, umieściłem podkładki, więc po dokręceniu śruby wewnętrzny pierścień łożyska jest unieruchomiony, a zewnętrzny nie ociera o płaskowniki.

20170717_193529

Rysunki poniżej pokazują, dlaczego tak istotnie jest zmniejszenie wysokości łba śruby M8. Widoczne zarysowana i odpryski powstały w wyniku opuszczenia OTA (po wykonaniu wszystkich czterech wsporników) na rolki, niefortunnie tak, że „klocek” osiadł na łbie śruby. Operowanie ponad 11-kilogramową tubą jest naprawdę niewygodne. Ze zdziwieniem zauważyłem, że właściwe umieszczenie sanek OTA we właściwym miejscu jest teraz łatwiejsze, niż wcześniej.

20170717_211735

20170718_182115

20170718_184916

Jak widać na kolejnych zdjęciach, konstrukcja przednich wsporników jest zupełnie odmienna. Po pierwsze, zamiast wąskiej rolki jest szeroka. Po drugie, widełki trzymające rolkę są dłuższe, ponieważ ich zadaniem jest również utrzymywanie sanek na rolkach i przeciwdziałanie zsuwaniu się ich na boki. Aby jednak metal nie tarł o metal, po wewnętrznych stronach wsporników umieściłem samoprzylepne kawałki filcu. Płaskowniki zostały uprzednio dogięte tak, aby skręcone śrubami z płytami bocznymi i jednocześnie odgięte ze względu na szerokość rolek, utrzymały pion ponad rolkami. Siła skręcenia śruby mocującej rolkę pozwala na regulację luzu, z jakim sanki poruszają się pomiędzy kawałkami filcu.

20170718_184150

20170718_184157

20170718_184137

20170718_184104

Od tej chwili teleskop można obracać w dowolnej osi dosłownie jednym palcem. Aby podnieść lub opuścić OTA należy wszak przyłożyć nieznacznie, aczkolwiek odczuwalnie większą siłę, ale jest to nieporównywalnie łatwiejsze, niż w fabrycznej wersji montażu. Okazało się w tzw. międzyczasie, że swoboda poruszania się sanek na rolkach spowodowała upadek płóz na drewniane łoże. Musiałem więc wyposażyć sanki w ograniczniki poprzez wywiercenie po obu stronach otworków 2,5 mm, nagwintowanie ich i wkręcenie długich śrub M3, które opierają się o przednie wsporniki, gdy OTA przekroczy pozycję poziomą (zasadniczo obserwacje astronomiczne nie są możliwe w tej pozycji). Jest to rozwiązanie zdecydowanie tymczasowe – kiedy już zamontuję napęd w osi poziomej, będę musiał pomyśleć nad wyłącznikami krańcowymi. Nieprzekroczenia położenia pionowego pilnuje obecnie stosik filcowych samoprzylepnych kółeczek umieszczony po wewnętrznej stronie przedniej ścianki montażu, co bardzo ładnie amortyzuje kontakt OTA z tą ścianką.

20170718_184629

20170718_184649

20170719_233230

Niebawem rozpoczną się prace związane z napędem w osi poziomej, a jednocześnie wykonam obudowę dla elektroniki, która będzie spoczywać na widocznej powyżej półeczce. To są już wartości kosmetyczne, ale wychodzę z założenia, że to ma nie tylko działać, ale również cieszyć oko (chyba gdzieś to już napisałem…).

Aktualizacja: lipiec 27, 2017

W dniu, w którym rozkoszowałem się sukcesem nazwanym przeze mnie „karetą króli” , zauważyłem, że OTA niekiedy nie potrafi ustać w jednym miejscu i delikatnie przechyla się w przód lub w tył (w górę lub w dół). Spowodowane to było faktem, że płozy sanek wyłożone były karbowaną taśma aluminiową, widoczną dobrze powyżej na zbliżeniach tylnej rolki. To własnie te karby powodowały niestabilność, postanowiłem więc usunąć te taśmy. Rozwierciłem nity, zerwałem taśmy i usunąłem resztki silikonowego kleju. Kiedy jednak położyłem sanki teleskopu na rolkach okazało się, że zastosowana i opisana wyżej koszulka termokurczliwa zaczęła się marszczyć i jakby rozciągać, bo i zsunęła się z rolek. Usunąłem więc wszystko, czym obłożyłem łożyska tworząc rolki. Obecnie sanki jeżdżą po gołych łożyskach i choć jest teraz nieco głośniej, to jednak wydaje się, że OTA zatrzyma się tam, gdzie przestanę przykładać doń siłę. Zamierzam to jeszcze sprawdzić w czasie następnej próby obserwacji. W utrzymaniu pozycji pomoże także silnik, który zatrzymany i pod napięciem jest prawie nie do ruszenia.

 

Reklamy